poniedziałek, 7 stycznia 2013

Oceny semestralne

Coraz bliżej końca pierwszego semestru. I co za tym idzie wystawianie ocen z przedmiotów na półrocze. :-/ Większość osób nie lubi tego okresu. Nauczyciele mówią proponowane oceny, rodzice się czepiają, że taka ocena, a nie lepsza. Hm, głupie to ostatnie. Przecież to dziecko się uczy w szkole, a nie rodzic. Jeśli uczniowi nie przeszkadzają jakieś oceny to jego sprawa. A nie mamy cz taty. W rzeczywistości jest tak, że rodzice jęczą i wymuszają na dziecku jakieś oceny lub średnie. Nie powinno tak być. Jeśli komuś zależy na wyższej ocenie to się przyłoży, podpyta nauczyciela co ma zrobić na wyższą ocenę. Zresztą własny sukces dla siebie bardziej cieszy i uszczęśliwia, niż taki dla kogoś.
Pierwszy semestr jest chyba zawsze najgorszy. Krótki czas. W czwartej klasie i w pierwszej klasie gimnazjum czy liceum trudno trochę przestawić się na inny tok uczenia się. Nie wiem jak z liceum, ale w gimnazjum jest na serio niezły przeskok. W szóstej klasie ktoś zapamiętywał z lekcji i to mu wystarczyło, nie tak często kartkówki. A tu gimnazjum – uczenie się z lekcji na lekcję, ciągle kartkówki najczęściej nie zapowiedziane. Za nim to się wszystko ogarnie to można załapać kilka tych złych ocen. A później trudno to nadrobić. Rodzice powinni być bardziej wyrozumiali, zwłaszcza w takich klasach i w pierwszym semestrze.

Jeszcze są oceny z zachowania. Z tym... jest mniejszy problem niż z tymi z przedmiotu. Tutaj na serio nie ma nic trudnego. Wystarczy być grzecznym i nie podpaść nauczycielowi.
No, chyba, że się trafiło na nie fair nauczyciela, to wtedy jest większy problem. U mnie tak jest z księdzem, który uczy religii. Słyszałam o tym tylko od dziewczyn, bo jestem na razie chora i nie ma mnie w szkole. Powiedział, że ja rzekomo gadam z koleżanką z ławki i dał mi 4 z zachowania na religii. Śmieszne. Ogólnie to ja w ogóle z nią nie gadam i jestem cicho na tych nudnych lekcjach. No, może czasami gadałam z dziewczyną która siedzi w pierwszej ławce (ja w drugiej), ale nie z tą z ławki. Ale najlepsze jest to, że o tej mojej sąsiadce z ławki powiedział, że „jest grzeczną dziewczynką” i dał jej 5. Yhm. Nie ogarniam tego. Na szczęście któraś tam z dziewczyn przypomniała księdzu co mówił o mnie. I zamiast jej poprawić ocenę to dodał jej minusika. Jezu! Co za sprawiedliwość! Jak gadam niby z kimś, to druga strona też jest winna. No, do ściany nie gadam.
Mam nadzieję, że poprawi którąś stronę.

5 komentarzy:

  1. nowy blog? :) rzeczywiście, zgadzam się z Tobą w sprawie z tym księdzem. To niepsrawiedliwe!!
    aniadziennik.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas w ocenach z zachowania nie liczy się tylko być grzecznym. My, żeby mieć szóstkę musimy także zmieniać buty, mieć dobry stosunek do przedmiotu, angażować się w życie szkoły i klasy, itp.

    Fajnie, że się przeniosłaś! Ja oczywiście będę tutaj wchodzić! Mam tylko pytanie. Czy tą nagrodę z konkursu to mam ci przesłaś, czy nie?

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie tak samo jak u Natal2000 :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No u nas w ogóle 6 prawie nie ma. A z butami to wszystkim wisi zmiana.

      Usuń

Jeśli masz zamiar zrobić tylko reklamę swojego bloga to lepiej nie komentuj.
Wszystkie reklamy będą usuwane.
Jeśli piszesz z anonimowego konta - podpisz się!
Jesteś na blogu? Skomentuj!
Dziękuję za komentarz!