Uzależnień jest mnóstwo. Od najbardziej znanych do nie wiadomo jakich. Uzależnić się można od wszystkiego. Kiedyś moja koleżanka się spytała na jednym apelu czy można się uzależnić od szkoły. Osoba do której było skierowane to pytanie odpowiedziała, że nie, że uzależnienie jest złe dla tej osoby i otoczenia. A szkoła nie jest niczym złym.
Hmmm można by tu się jednak zastanowić. Przecież praca też nie jest niczym złym, a jednak istnieje pracoholizm. Więc czemu by ktoś nie mógł się uzależnić od szkoły? Ciągle tylko nauka i nauka, dobre oceny i w ogóle.
U mnie w szkole istnieje coś takiego jak Tydzień Działań Przeciw Uzależnieniom. I w tym roku mieliśmy spotkanie z policjantem, z panem który pracuje przy odwykach, robiliśmy plakaty o uzależnieniach i plakaty jak spędzać wolny czas. Dlaczego akurat to? Większość ludzi upiera się, że nastolatki i dorośli (a nawet dzieci) wchodzą w zło, bo nie mają co robić. Nudzą się i wpadają w nałogi. Z tym chodzi głównie o dzieci i nastolatki. Dorośli myślą, że jak dziecko znajdzie sobie jakąś pasję, hobby to nie ma wielkiej możliwości, że będzie uzależnione. No, dobra może też prawda, ale są większe powody uzależnień. Nie będę pisała o dorosłych, bo tutaj się nie znam.
Pierwszym z kilku powodów jest grupa, przymuszanie. Nie każdy jest na tyle silny, że powie nie. Często grupa grozi tej osobie lub coś naopowiada miłego bądź złego. Niby są jakieś kursy asertywności czy tam się o nich mówi. Ale co z tego skoro nie każdy jest na tyle silny? Czasami naprawdę potrafią nieźle nastraszyć i pogrozić.
Następnym powodem jest rodzina i rówieśnicy. Zdaję mi się, że to jest właśnie główny powód wpadania przez młodzież w uzależnienia. Rodzice się wszystkiego czepiają, ciągle im coś nie pasuje, od rana do nocy wrzaski i krzyki, kumple niczego nie rozumieją, może i sami poniżają tą osobę. I co? Są dwa złe wyjścia z uzależnieniami w roli głównej. Osoba sama sięga po coś albo coś robi lub znajduję się grupa która "pomaga" tej osobie. I co później się słyszymy? "No, a ja mówiłam synkowi/ córce, żeby nic nie takiego nie robił". "Ja nie wiem skąd takie coś u niego/ u niej." Bo oczywiście nigdy tak naprawdę prawdy się nie poszukuję. Prawdziwych winowajców się nie kara. Bo jakżeby to była wina rodziców?!

Hehe... fajnie by było uzależnić się od szkoły. xD Bardzo mądry post!
OdpowiedzUsuńZgadzam się. Ktoś, kto ma lekką lub większą depresję, ucieka w kierunku czegoś, co uzależnia.
OdpowiedzUsuńolcia700
OdpowiedzUsuńjaimojmalykat.bloog.pl
Fajne zdjęcie. I zgadzam się z tobą ludzie robią tak na ogół.
A jeżeli twoje uzależnienie jest twoja największą pasją? To by dopiero była heca! Nie wiem dlaczego, ale każda pogadanka o uzależnieniach prowadzona w mojej szkole coraz bardziej przekonuje mnie, żeby jednak sięgnąć po tę złą rzecz. Mam nadzieję, że niewielu ludzi ma podobne odczucia...Przekorna polska dusza, jak to się mówi.
OdpowiedzUsuń