środa, 23 stycznia 2013

Wczorajszy dzień

Wczoraj nieźle się nałaziłam z moimi koleżankami. Zeszło nam coś z 3 godziny!
Najpierw z Kuroi (moja koleżanka z klasy, w realu ma polskie imię, to jej tak jakby pseudo, tak jak ja - Fobos) poszłyśmy na boisko mojej starej szkoły popatrzeć sobie na lodowisko (tak, popatrzeć). Potem, gdy wracałyśmy przez park spotkałyśmy Anetę. Aneta musiała iść do biblioteki, ale była zamknięta do 13. A mieszka ona daleko, więc się nie opłacało jej wracać do domu. Pół godziny gdzieś gadałyśmy w parku, później poszłyśmy do sklepu po chipsy. Jedna panna nie mogła się zdecydować które chipsy wybrać czy cebulowe czy serowo-cebulowe. Ale po dwóch odliczankach i zastanowieniu wzięła te pierwsze. Ze sklepu chciałyśmy iść do szkoły sprawdzić czy już jest nowy plan wywieszony, no i poszłyśmy. I tu się zaczyna breha! Drzwi główne szkoły były zamknięte, to zobaczyłyśmy czy bramka na boisko jest otwarta. Była, sprawdziłyśmy, więc czy tylne drzwi są otwarte. Były. Śmiałyśmy się, że nas wygonią z chipsami, ja weszłam pierwsza - pusto. No to weszłam po schodach na korytarz, za mną poszła reszta. Niestety nie wisiał, więc wróciłyśmy. W drodze powrotnej przystanęłyśmy w takim jakby tunelu. Paczka nam się psuła, chipsy latały. Zimno jak nie powiem co. To wpadłyśmy na pomysł, żeby się schować w klatce jakiegoś bloku, na szczęście Aneta znała kod do klatki swojej babci i tam weszłyśmy. Pogadałyśmy sobie chwile, jedzenie zjadłyśmy i wyszłyśmy sprawdzić czy biblioteka jest już otwarta. Gdy doszłyśmy okazało się, że jeszcze 7 minut zostało; poczekałyśmy. O 13 weszłyśmy do działu, Aneta oddała książki i wypożyczyła dwie i ja też wypożyczyłam jedną ( "Władca Pierścieni Drużyna Pierścienia"). Przed biblioteką się rozstałyśmy z Anetą. Ja z Kuroi poszłyśmy sobie do dwóch sklepów popatrzeć na ciuchy, a raczej Kuroi się zachwycała, a ja pobocznie patrzyłam, bo mnie sklepy z ciuchami nie interesują. Potem schowałyśmy się do innego "tunelu" i tam przez chwilę gadałyśmy. Po czym poszła każda z nas do swojego domu.
Wycieczka była fajna, śmieszna i zimna! Trzeba też wspomnieć, że moje miasto jest małe i nie ma tam za dużo rzeczy do zwiedzania.

A jutro mam się spotkać z Piccolo (patrz nawias przy Kuroi).

5 komentarzy:

  1. Ciekawy dzień! Musiałaś nieźle zmarznąć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sądzę że dzień był pełen wrażeń

    OdpowiedzUsuń
  3. olcia700
    jaimojmalykat.bloog.pl
    U mnie nn ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajne przezwiska. U nas jest "Marian i Zenek"... takie pospolite.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak na serio to one istnieją tylko w świecie Internetu.

      Usuń

Jeśli masz zamiar zrobić tylko reklamę swojego bloga to lepiej nie komentuj.
Wszystkie reklamy będą usuwane.
Jeśli piszesz z anonimowego konta - podpisz się!
Jesteś na blogu? Skomentuj!
Dziękuję za komentarz!